Nowe oblicza czekolady

Nowe oblicza czekolady

ChocoWine, niczym wino, należy zbadać pod względem aromatu, delektować...
GMINA ĆMIELÓW ]

GMINA ĆMIELÓW ]

GMINA ĆMIELÓW - położenie  
GMINA BODZECHÓW

GMINA BODZECHÓW

GMINA BODZECHÓW - położenie
GMINA WAŚNIÓW

GMINA WAŚNIÓW

Gmina Waśniów - położenie
GMINA KUNÓW

GMINA KUNÓW

GMINA KUNÓW - położenie
17
Piątek
Kwiecień 2026
Loading...
Poprzedni Kwiecień Następny
Po Wt Śr Cz Pt So Nd
3031
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
123
imieniny:
Anicety, Klary, Rudolfina
Zgłoś wydarzenie Pokaż kalendarz

Tramp "Huta Ostrowiec" - Zalanie wodą ładowni z fosfatami na M. Śródziemnym

0000-00-00 00:00:00

Przez półtora roku w latach 1968-69 pierwszym oficerem na statku Huta Ostrowiec był  kpt. Władysław Chmielewski. Oto  relacja  z rejsu  Tunezja - Gdańsk.

 

Na "Hucie" wówczas kapitanem był Roman Nawrocki, zwany "Rąbaj maszt". Nic w tym ubliżającego. Podobno, gdy był w Szkole Morskiej (wówczas w Szczecinie) i mieli ćwiczenia w żeglowaniu łodzią żaglową po Odrze, prąd zaczął znosić łódź z postawionym masztem pod most, co groziło złamaniem masztu. Nawrocki zawołał..."rąbaj maszt", no i tak już zostało.

*

Statek był tak nędznej kondycji, że w czasie wyładunku w Szczecinie, gdy chwytak dźwigu mocniej puknął w dno statku, robił dziurę i woda z balastu dennego wyciekała do ładowni, konieczny był potem remont. W Szczecinie raz dźwig nieostrożnie puknął rogiem chwytaka w burtę, powstała dziura i woda zza burty zalewała ładownię. Zakładaliśmy tzw. plaster awaryjny z impregnowanego brezentu. Plaster taki ma 4 liny, po 1 na każdym rogu. Dwie liny przeciąga się pod dnem statku na drugą burtę, a 2 trzyma na pokładzie. Opuszczając i podciągając te liny ustawia się plaster w takim położeniu, żeby zasłonił dziurę w burcie i woda z zewnątrz, dociskając go do burty, uszczelnia dziurę.

*

Po wyładunku siarki, w Sfaxie w Tunezji załadowaliśmy fosfaty i płynęliśmy do Gdańska. Gdy mijaliśmy Algier, rano po wachcie w godz. 04-08 i już po śniadaniu położyłem się, ale bosman powiadomił mnie, że w 5-tej ładowni szumi woda!  Ładownie były przykrywane deskami i brezentami. Po odkryciu rogu ładowni stwierdziliśmy, że w tej ładowni hula sobie woda, tylko szumi! Przy każdym przechyle statku woda przelewa się z burty na burtę. Otworzyliśmy ładownię 4-tą, a tu też woda! Kapitan zastanawiał się, czy nie nadać sygnału S.O.S. ale ze starszym mechanikiem (Bagniewski?) byliśmy zdania, że to zbędne. Była prawie bezwietrzna pogoda, słonecznie, blisko brzegi przyjaznej Algierii, nic nam nie groziło, najwyżej na łodziach dopłynęlibyśmy do brzegu. Ponieważ właśnie mijaliśmy port Algier, kapitan chciał stanąć na kotwicy za falochronem, ale kapitanat portu się nie zgodził, bo gdyby statek w porcie zatonął, to byłby kłopot, port byłby zatarasowany. Jeżeli już mamy zatonąć, to lepiej na zewnątrz portu.

*

Stanęliśmy na kotwicy blisko wejścia do portu, na dość płytkiej wodzie, aby po zatonięciu statku chociaż nadbudówka wystawała z wody i zaczęliśmy szukać przyczyny, w jaki sposób woda zza burty dostała się do ładowni. Przyczyna się znalazła, dość prosta. Ścieki sanitarne z nadbudówki rufowej przez rurociąg i zawór zwrotny (w 5-tej ładowni) wypływały za burtę, poniżej linii wodnej (linii zanurzenia). Teraz w ładowni obudowa zaworu pękła, zawór się zawiesił i tamtędy woda wlewała się do ładowni. A z ładowni 5 do 4 woda przeciekła przez przerdzewiałą "gródź wodoszczelną" między tymi ładowniami. Aby dostać się do pękniętego zaworu, zbudowaliśmy tratwę z 4 beczek i kilku desek i na niej załoga wpłynęła w ładowni pod pokład na tweendeku, do zaworu. Wodę wypompowaliśmy z obu ładowni przy pomocy pompy ppoż. przyniesionej z maszynowni do ładowni na międzypokład (zajęło nam to cały dzień). Po uszczelnieniu zaworu popłynęliśmy dalej. Przy okazji stwierdziliśmy, że fosfaty były mokre jedynie na 1-1,5 m, głębiej były suche!!!

*

W czasie wpływania do portu w Gdańsku, z holownikami, statek nie chciał zakręcić w prawo na tzw. "Zakręcie pięciu gwizdków". Wówczas obszar ten nie był tak, jak kilka lat później, pogłębiony i poszerzony. Na manewrach byłem na dziobie. Rzuciliśmy prawą kotwicę, ale to nie pomogło i dziób zatrzymał się na brzegu. Uszkodzeń statku ani brzegu nie było, brzeg i dno kanału są muliste. W Gdańsku kapitan zwracał się do inspektora technicznego PŻM, aby zgłosić do instytucji klasyfikacyjnej (PRS), w jakim stanie są grodzie wodoszczelne między ładowniami. Inspektorzy tego nie zrobili, gdyż uważali, że statek jest w dobrym stanie (niedawno był remontowany w stoczni!).

 

Autor tekstu: kpt. Władysław Chmielewski

 



Ceramika Denków, obecnie dzielnica Ostrowca, od XVI do XIX wieku był samodzielnym miastem z organizacjami cechowymi. Najdłużej, bo prawie do I wojny światowej utrzymał się cech...

2016-08-22 00:00:00

Z inicjatywy Władysława Wiącka, pochodzącego z Ćmielowa kierownika szkoły powszechnej w Denkowie w latach 1919-34, w miejscu starej kaflarni na rynku denkowskim wybudowano Dom Ludowy i remizę...

2016-08-21 00:00:00

Historia Ludwikowa wiąże się ściśle z powstaniem w tym rejonie na tzw. Łąkach w końcu XIX wieku cegielni i późniejszym rozwojem ceramiki budowlanej. 

2016-08-20 00:00:00

NAJNOWSZE OKAZJE

NAJNOWSZE TUBONY

NAJNOWSZE GAZETKI

Dołącz do
swoich znajomych!