Nowe oblicza czekolady

Nowe oblicza czekolady

ChocoWine, niczym wino, należy zbadać pod względem aromatu, delektować...
GMINA ĆMIELÓW

GMINA ĆMIELÓW

GMINA ĆMIELÓW - położenie  
GMINA BODZECHÓW

GMINA BODZECHÓW

GMINA BODZECHÓW - położenie
GMINA WAŚNIÓW

GMINA WAŚNIÓW

Gmina Waśniów - położenie
GMINA KUNÓW

GMINA KUNÓW

GMINA KUNÓW - położenie
13
Sobota
Kwiecień 2024
Loading...
Poprzedni Kwiecień Następny
Po Wt Śr Cz Pt So Nd
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
12345
imieniny:
Artemona, Justyny, Przemysławy
Zgłoś wydarzenie Pokaż kalendarz

Tajemnice starego młyna /2003 rok/

0000-00-00 00:00:00

W Bałtowie jest ciekawy zespół dwóch czynnych zakładów na rzece Kamiennej: stary młyn i elektrownia, która wykorzystuje rzekę do produk­cji prądu elektrycznego, sprzedawa­nego Zakładom Energetycznym w Skarżysku.

Sędziwy młyn pamięta jeszcze czasy ojca księcia Ksawerego Druckiego Lubeckiego. Wprawdzie w cza­sach swej młodości miał znacznie więcej pracy, ale i dziś okoliczni rol­nicy korzystają z przemiału. Do bałtowskiego młyna przyjeżdżają także zwolennicy żywności ekologicznej, którzy nie kupują gotowej mąki w su­permarketach, z najrozmaitszymi  ulepszaczami,  ale  preferują  mąkę naturalną, z ziarna nie skażonego chemią, takiego jakie ziemia wyda­ła.

Kiedy młyn rusza, wypełnia go charakterystyczny stukot urządzeń, uruchamianych pędzącymi pasami transmisyjnymi, a powietrze przesy­cone jest zapachem ziarna i mąki. Młyn ma swoją duszę, która ożywa trzy razy w tygodniu, bo tylko wtedy uruchamiana jest jego turbina.

Wacław Zdonek prawie całe swe życie związał z tym młynem. Dosko­nale pamięta dzień sprzed 50 lat, kiedy po raz pierwszy przekroczył je­go progi, jako uczeń tego zawodu. Młynem zarządzało wtedy Rejonowe Przedsiębiorstwo Młynów Gospodar­czych w Ostrowcu. Wtedy nie sądził, że spędzi w nim aż tyle lat.

-Wcześniej młyn należał do Spół­dzielni „Społem" w Starachowicach, potem podlegał pod Gromadzką Ra­dę Narodową, następnie pod Gmin­ną Spółdzielnię Samopomoc Chłop­ska w Bałtowie, wreszcie w 1991 wrócił do Urzędu Gminy, od którego go dzierżawię - opowiada Wacław Zdonek. -Najpierw byłem pracowni­kiem młyna, od 13 lat jestem dzier­żawcą młyna i elektrowni. W tym czasie dwukrotnie został przeprowa­dzony remont urządzeń piętrzących (upustów), dwóch walców do prze­miału pszenicy, zostały zmodernizo­wane magazyny, zasieki z płaskich na lejowate, tak by zboże samoczyn­nie biegało, wyręczając rolników od noszenia worków na górę, bo podno­śniki czerpakowe same transportują zboże. Prowadzimy przemiał żyta i pszenicy - żyto głównie dla piekar­ni, pszenicę także do piekarni, ale często dla ludzi prywatnych.

Młyn, wybudowany z czer­wonej cegły, napędzany jest wodą, przez oryginal­ną turbinę firmy „Francisa", która nie została wy­mieniona od czasu uru­chomienia młyna. Pier­wotnie miała moc 50 ko­ni mechanicznych, po re­moncie osiąga jeszcze moc ok. 40 koni, co w zu­pełności wystarcza na potrzeby urządzeń.

-Na jednej z cegieł pod samym dachem, odkry­łem datę 1885, co by su­gerowało, że wtedy koń­czono budowę -mówi Wa­cław Zdonek. -Z tego, co pamiętali starsi miesz­kańcy Bałtowa wynika, że młyn był uruchomiony w 1903 roku. Od początku posiadał dwie pary wal­ców, prowadzono w nim duże usługi handlowe. Dopiero po wojnie prze­kwalifikowano go na „gospodarczy". Część urządzeń została wymieniona podczas remontu: urządzenia czysz­czące, mielące, odsiewające, aspiracyjne (wentylacyjne). Natomiast konstrukcja zewnętrzna budynku i wewnętrzna, z drewna jest oryginal­na. Do budowy użyto głównie sosny i trochę modrzewia. Tylko niektóre deski musiałem wymienić, i te szyb­ciej ulegają zniszczeniu niż oryginal­ne. Dlaczego? Do budowy wykorzy­stano drewno z gruntu piaskowego, z którego nie odciągano żywicy. Dla­tego jest tak trwałe. Inna rzecz, że jest dobrze konserwowane. Co roku prowadzona jest dezynsekcja. To bardzo ważne, bo w obecności zbo­ża i mąki łatwo o wszelakie szkodni­ki. Regularna dezynsekcja powodu­je, że nie ma ani śladu kornika.

Kiedy przyszedłem na ucznia do tego młyna nie sądziłem, że w nim zostanę i to na tyle lat. Ale ta praca zaczęła mi się podobać i rosło we mnie zainteresowanie sprawam młyna. Dostrzegł to kierownik i wysy­łał mnie na szkolenia. Najpierw na czeladnika, potem kierownika, uzy­skałem dyplom mistrzowski, no i po­lubiłem ten fach. A teraz ciągnę pra­cę młyna dla tradycji. Tyle dobrego zrobił dla ludzi, że żal go zostawić. A jak raz stanie, to się rozsypie. Do­póki chodzi, jest używany, wciąż się przydaje. Ale z przemiału mąki nie da się go utrzymać. Jest najtańszy w okolicy, bo napęd wodny nic nie kosztuje. Pobieramy 14 złotych od kwintala, ale to i tak się nie opłaca. Na utrzymanie młyna zarabia elek­trownia i tak razem się trzymają nad nasza rzeką Kamienną.

Młynarz musi mieć dobry słuch. Gdyby nie słyszał jak każda część młyna pracuje, nic by nie wskórał. Musi słyszeć, jak każda maszyna chodzi, z której zeszło ziarno, a w której jeszcze się miele. Kiedy ziarno zejdzie, turbina wodna bez obciążenia gwałtownie przyspiesza i wtedy trzeba jej szybkość zwolnić przez zamknięcie zasuw i ogranicze­nie przepływu wody. Obroty są waż­ne ze względu na jakość mąki. Każ­de ziarno, różnej odmiany zbóż wy­maga innej technologii. Ziarno su­che, wysoko glutenowe wymaga wol­niejszych obrotów. Tradycyjne od­miany o miękkim naskórku można mleć szybciej.

Każdy młyn ma swoją duszę i swoje humory. Dobry młynarz musi je wyczuć. Czasem młynarz podczas zmiany niewiele przemieli - a to pa­sy spadają, a to robią się zatory zbo­żowe lub mączne, to znów pasy transmisyjne pękają i trzeba je zszy­wać trokami skórzanymi, bo żad­nych klamer się nie stosuje. Młyn wówczas pokazuje swój charakte­rek. A bywa, że wszystko biegnie gładko, pasy chodzą równiutko na­pędzając transmisję górną i dolną z różnymi wymiarami kół dostosowa­nych do każdej maszyny. Ale i panu Wacławowi ten młyn dał się we zna­ki. Kiedyś mało się nie utopił przy budowie grobli i cudem udało mu się samemu wyratować, innym ra­zem walce złapały go za kombine­zon, ale ducha młyna nigdy nie zo­baczył. Legendy mówią, że w każ­dym młynie straszy. -Ani mniej ani żadnego z kolegów nigdy nic nie straszyło - zarzeka się pan Wacław.

Trudno nie dostrzec uroku stulet­niego kolosa. Wąskie drabiniaste schody prowadzące z piętra na pię­tro, półmrok panujący we wnętrzu i niemal muzyczna gra poszczegól­nych urządzeń. No i wszędzie ten piękny charakterystyczny zapach, bez woni zgnilizny czy zakwasu. Oby ten młyn służył rolnikom jeszcze dłu­gie lata!

Tekst: K. Żak

GO Nr 32(2521) 2003 rok



Tagi:

Bałtów | młyn | |
Godłem Kościoła Polskokatolickiego w RP jest otwarta księga Ewangelii, wsparta o krzyż i palmę, na tle promieniującej tarczy słonecznej z napisem „Prawdą, Pracą, Walką”. Hymnem Kościoła...

2016-07-21 13:25:00

Od niedawna w miejscowości Maksymilianów, przy drodze wylotowej do Ostrowca Św. stoją dwa kamienne postumenty.  

0000-00-00 00:00:00

NAJNOWSZE OKAZJE

NAJNOWSZE TUBONY

NAJNOWSZE GAZETKI

Dołącz do
swoich znajomych!